Paralaksa tła

Komunikacyjne swaty, czyli gdzie i kogo można zaczepić?

Ren
28 listopada 2016
eyes-218185_1280
Czas męskich wróżb – wigilia świętej Katarzyny
24 listopada 2016
d5a21e8c-54ba-4f85-9777-361983e75f9c
Pociągające piękno Arktyki
28 listopada 2016

Autobusy i tramwaje

 

Komunikacja miejska, szczególnie w tzw. „wielkich ośrodkach”, stała się miejscem, w którym ma swój początek wiele znajomości. Gwarantuje duży przepływ osób, dzięki czemu przekrój i "wybór" jest ogromny – dowodem na to jest choćby popularność stron takich jak „Spotted”, gdzie co i rusz, nawet po kilka dziennie, pojawiają się wpisy autorstwa osób zainteresowanych nawiązaniem bliższego kontaktu z kimś, kto tylko „mignął” im w metrze czy tramwaju. „Piękna brunetko, którą widziałem wczoraj około godziny 14 w autobusie linii 28, odezwij się, jeśli to czytasz” – podobnych próśb jest w sieci mnóstwo. Często pojawiają się pod nimi komentarze krytyczne: „a dlaczego do niej nie zagadałeś?”, „brak Ci odwagi to nie szukaj teraz przez Spotted”. Czy te uwagi na pewno są w pełni uzasadnione? Czy zaczepianie obcych ludzi w środkach transportu publicznego jest w porządku?

Nie chcę wcale powiedzieć, że pisanie takich ogłoszeń jest właściwe i gwarantuje powodzenie – to nie jest najlepsza droga zawierania znajomości, ale na równi nie pochwalam tak zwanego „zagadywania” w zatłoczonym metrze, pośród przypadkowych osób przysłuchujących się rozmowie. Sprzyja to powstawaniu niezręcznych sytuacji, dodatkowo stwarza też niebezpieczeństwo, że zostanie się wziętym za natręta lub jakąś desperatkę (swego czasu głośno było o mężczyznach zaczepiających i molestujących kobiety w miejscach publicznych). Nie zakładam, że od razu każdemu przypina się jakąś brzydką „łatkę”, ale należy pamiętać, że reakcje ludzi bywają nieprzewidywalne i zainicjowany w ten sposób kontakt może wzbudzić w kimś niepokój.

 

Spotted: Randka

 

Panowie nie powinni się dziwić, jeśli nie dostają odpowiedzi na swoje apele. Kobieta może wziąć takiego delikwenta albo za niepoważnego chłoptasia, albo za etatowego podrywacza, notorycznie zaczepiającego każdą, która tylko wpadnie mu w oko. Wśród młodszych, bardziej „nowoczesnych” Pań odzywają się głosy podobne do tych zacytowanych na początku. Dość jaskrawo widać, że w pokoleniu dzisiejszych 16-24 latek dominuje pogląd odmienny od tego, który tu przedstawiam, mianowicie, że nie ma nic złego w takiej formie zawierania znajomości. Z wielu komentarzy wynika, że nie widziałyby nic zdrożnego w tym, że mężczyzna zaczepiłby je w autobusie.

 

Pan tutaj nie stał, czyli rzecz o zajmowaniu miejsc

 

Wszystko zależy od tego, czy chcesz po prostu zająć miejsce obok tej osoby i nie masz zamiaru rozpoczynać rozmowy, czy chcesz spocząć tylko po to, żeby znaleźć się bliżej tej/tego, którą/którego chcesz sobą zainteresować.

Nie istnieje jakaś spisana zasada mówiąca o tym, że trzeba zapytać o pozwolenie przed zajęciem miejsca, ale jeśli to zrobisz, korona Ci z głowy nie spadnie – obowiązuje to szczególnie Panów, nie spotkałam się jeszcze z taką sytuacją, żeby kobieta pytała o zgodę na przycupnięcie sobie w środku publicznej komunikacji. Jeśli chodzi Ci o skrócenie dystansu, to raczej nie polecam tego robić – nie wiesz przecież, czy ktoś ma ochotę na zawieranie znajomości z Tobą, czy ma ochotę na rozmowę z kimkolwiek w danej chwili. Narażasz siebie i ją na powstanie sytuacji bardzo niezręcznej, bo jeśli nie odwzajemnia Twojego zainteresowania, to co powinna zrobić? Grzecznie Cię zbyć i pozostać na swoim miejscu? Udawać, że Cię nie ma? Patrzeć w okno, wstać i zająć miejsce gdzieś indziej? Jeśli trafisz na osobę dobrze wychowaną, to postawisz ją „pod ścianą” – jakiej opcji by nie wybrała, każda będzie zła. Podobnie rzecz ma się z pociągami, z tym, że tu akurat bezwzględnie należy zapytać czy w przedziale są wolne miejsca (nawet gdy widzisz, że siedzi w nim tylko jedna osoba). Jeśli to daleka podróż i będziecie jechać ze sobą przez kilka godzin, pojawi się pewnie co najmniej kilka okazji do zagajenia rozmowy, jednak jeśli zorientujesz się, że od drugiej strony padają wyłącznie grzecznościowe, zdawkowe odpowiedzi, nie narzucaj się.

Co jeśli ta, którą zobaczyłeś (ten, którego zobaczyłaś), rzucił(a) Cię na kolana, wręcz zakochałeś się od pierwszego wejrzenia i czujesz, że nie wybaczysz sobie, jeśli pozwolisz jej odejść, a jednocześnie nie chcesz popełnić faux pas? Rozwiązanie jest bardzo proste: wizytówka. (Co prawda przyjęte jest, że jako pierwsza wręcza ją kobieta, ale nagnijmy trochę tę zasadę dla dobra sprawy…) Wcale nie musisz z Panią czy Panem rozmawiać w miejscu do tego nieodpowiednim, żeby mieć szansę jeszcze kiedyś ją zobaczyć. Wręczenie małego kartonika nie nastręcza wielkich trudności, można to zrobić dyskretnie i bez narażania się na ewentualną śmieszność. A druga strona, jeśli nie będzie miała ochoty na ciąg dalszy znajomości, po prostu z numeru telefonu nie skorzysta. W ten sposób pozbywamy się jeszcze jednego elementu niezgodnego z zasadami savoir-vivre, który obecnie rozplenił się tak, że zaczęto przyjmować go za coś prawidłowego: swój numer telefonu jako pierwszy podaje MĘŻCZYZNA. Proszenie o to kobiety jest niewłaściwe i niegrzeczne, ponieważ stawia ją to na pozycji „podległej” – wtedy to Pan decyduje czy się do niej odezwie czy też nie – ona pozostaje w pewnym sensie na jego łasce. Po drugie, nie ma żadnej gwarancji, że numer nie trafi w niepowołane ręce.

 

Złota zasada

 

Dobrze wychowany człowiek absolutnie nie powinien w kawiarni czy restauracji podchodzić do stolika, przy którym siedzi z kimś osoba, którą się zainteresował. Trafnie ujmuje to Henryk Żuchowski: W kawiarniach i restauracjach dosiadanie się do częściowo zajętego stolika jest niedopuszczalne. Ludzie przychodzą (na ogół we dwoje) do lokalu, żeby porozmawiać o sprawach osobistych i nie powinno im się w tym przeszkadzać.

 
Ren
Ren
Świeżo upieczona autorka niniejszego bloga. Pasjonatka wszystkiego, co rozciąga się pomiędzy historią a filozofią, pod warunkiem, że przeplata się z dużą ilością małych zwierząt. Poza tym, lubię ładnie pachnieć.