Zapamiętaj sobie, jutro jest Dzień Kobiet!

Skaryszew 2005.03Targ konski. / Horse market fot. Rafal Milach/Forum
Dziś początek skaryszewskiego piekła polskich koni
5 marca 2017
 
Dzień kobiet. Kiedyś hucznie obchodzony na wsiach i w miastach, w fabrykach i zakładach pracy, domach i restauracjach. Święto niemalże narodowe, dzień w którym raz w roku wszystkie panie miały poczuć się choć trochę wyróżnione i docenione przez swoich męskich towarzyszy, nie tylko życia. Obowiązek celebrowania tego dnia spoczywał na barkach braci, synów, mężów byłych i obecnych, szefów, majstrów, wujków i kochanków, bez wyjątku. Wszystko obchodzono gremialnie. Huty i kopalnie hurtem kupowały goździki i nylonowe rajstopy, którymi kierownictwo i pracownicy wyższego szczebla obdarowywali swoje podwładne. Nikt tego dnia nie zajmował się robotą na serio: zdarzał się kieliszeczek za zdrowie pań, czasem mały poczęstunek albo wycieczka Autosanem. W godzinach popołudniowych na chodnikach i w autobusach dało się zauważyć większe niż zwykle natężenie ruchu wężykowego, który uskuteczniali podchmieleni z okazji Święta Kobiet panowie. Zdarzały się powroty do domu z połamanym kwiatkiem w garści, czerwona główka goździka zwisała smętnie w kierunku podłogi, nie chcąc widocznie patrzeć w oczy zawiedzionej żonie jednego z drugim delikwenta.
 

Skąd się wzięło to święto?

 
A teraz? Kiedy nastała nowoczesność, powiew zachodu owionął nas ze wszystkich stron i przyniósł ze sobą NOWE. Szlag trafił dawne święta? Nie do końca. Mało kto wie, że moda na obchodzenie tego święta napłynęła do Europy z USA. To tam wszystko się zaczęło, chociaż nie do końca wiadomo od czego. Jedni upatrują początków w strajkach sufrażystek, które protestowały przeciwko wyzyskiwaniu ich przez właścicieli fabryk, inni w strajkach kobiet domagających się praw wyborczych i ekonomicznych. Moda na równouprawnienie przeniosła się później do socjalistycznej i komunistycznej Europy i bardzo dobrze się na tym gruncie przyjęła. Sam Lenin ustanowił Dzień Kobiet oficjalnym świętem w Rosji. Od 1965 jest to dzień wolny od pracy. W Polsce tradycja obchodzenia Dnia Kobiet jest ciągle żywa. Może nie do tego stopnia, żeby korporacyjni szefowie rozdawali paniom roślinki w prezencie, ale w bardziej prywatnych relacjach ciągłość jest wciąż zachowana. Róże i wiosenne tulipany wyparły goździki, czekoladki zagranicznych firm o obco brzmiących nazwach, ale w pięknych opakowaniach, zastąpiły rajstopy. Jak zwykle gdy przychodzi do faworyzowania jednej ze stron, pojawiają się głosy, #komutopotrzebne i #janiedaje, dlatego najlepiej oddać głos ludowi i posłuchać co ma do powiedzenia na temat tego święta.
 

Głos ludu

 
Magda, 32 lata, mężatka z Częstochowy: Myślę, że niepotrzebnie tyle ludzi czepia się tego dnia, bo jest miło nawet raz w roku dostać kwiatek, zwłaszcza mówię tu o kobietkach, które nie zostają obdarowane z różnych powodów, czy zbyt często. Jakoś nie widziałam ani razu, żeby jakakolwiek kobieta oddała kwiatek, czy upominek mówiąc: "Nie, dziękuję nie uznaję tego święta". To samo jak przy Walentynkach, niby antynastawienie, ale prezent weźmie! Chociaż przyznam szczerze, że zamiast dnia kobiet wolałabym coś bardziej wspólnego, żeby już nie czepiano się faworyzowania a to kobitek a to facetów i zrobić "Dzień Wzajemnego obdarowywania się", czy "Dzień szczęśliwości" Andżelika, 27 lat, „singielka” z Katowic: Pewnie, że to fajne, jak ktoś bez powodu Cię obdarowuje, ale trochę zraża mnie staroświeckość tego święta i jakoś zawsze gdy ktoś daje mi prezent mam przekonanie, że jestem wobec niego jakoś zobowiązana i powinnam jakoś się odwdzięczyć. Bez względu na te rozterki Dzień Kobiet obchodzę, bo w mojej wielopokoleniowej rodzinie nie do pomyślenia jest, żeby mężczyźni nie złożyli nam wizyty z tej okazji. Mama zawsze ma przygotowane ciasto i jakiś truneczek dla gości. Jestem więc w tej niezbyt komfortowej sytuacji, że choćbym nie chciała, to w pewnym sensie otoczenie na mnie wymusza bycie Kobietą w Dniu Kobiet. Paweł, 46 lat, „singiel” z Białegostoku: Na pytanie czy obdarowuje znajome Panie w Dzień Kobiet przez chwilę milczy, po czym stwierdza, że raczej nie uznaje okazywania uczuć czy szacunku tylko w jakiś konkretny dzień roku. Nie przypomina sobie, żeby specjalnie z tej okazji kupował swoim kobietom prezenty albo kwiaty. Jerzy, 70 lat, mąż z 40-letnim stażem: Jako były pracownik przemysłu ciężkiego na kierowniczym stanowisku, bardzo dobrze wspomina obchody tego dnia w zakładach pracy. Nikt wtedy nie przejmował się obowiązkami, czas upływał raczej na rozdawaniu kwiatów i składaniu życzeń. Przyznaje jednak, że jego żona do dziś bardzo nie lubi tego święta, bo zazwyczaj wtedy zdarzało mu się wracać do domu na lekkim rauszu, w dodatku bez prezentu, o którym w ferworze kierowniczych obowiązków zdarzało mu się zapomnieć.
 
Ren
Ren
Świeżo upieczona autorka niniejszego bloga. Pasjonatka wszystkiego, co rozciąga się pomiędzy historią a filozofią, pod warunkiem, że przeplata się z dużą ilością małych zwierząt. Poza tym, lubię ładnie pachnieć.