Paralaksa tła

Dlaczego warto wziąć psa ze schroniska?

Ren
25 stycznia 2017
piesschronisko
Co powinieneś wiedzieć zanim weźmiesz psa ze schroniska
23 stycznia 2017
uigig;i
Fabryka Słów wznawia serię o Mercedes Thompson!
30 stycznia 2017

Ludzie bywają zawodni, kup sobie psa

 
Mężczyźni przychodzą i odchodzą. No dobra, kobiety też. Po jednych się płacze i zjada wszystkie słodycze jakie zostały w domu, po innych się pije, co prawda na smutno, ale jednak czując jakiś rodzaj ulgi, kolejni mijają jak dni robocze, przemykają bez echa nie zostawiając śladów. Finał jest jednak dla wszystkich jednakowy: zostajesz sam(a). Nikt (nawet sztucznie) nie cieszy się na Twój widok, telefon milczy, nie ma do kogo się odezwać, nie mówiąc już o zaspokojeniu opiekuńczo-emocjonalnych potrzeb jakimś przytulaniem czy innym głaskaniem. Posucha, pustynia i materiał dla Onetu na artykuł o singlach żyjących w kawalerkach.
 

Schronisko zamiast hodowli

 
Właśnie udowodniłam wyższość psa (szczególnie ze schroniska) nad człowiekiem! Możesz mieć pewność, że nigdy Cię nie opuści, będzie Ci wdzięczny za najdrobniejszy miły gest w jego kierunku, jego uczucia nie będą wymuszone, nie będzie z Tobą z rozsądku ani dla pieniędzy, nie zada głupiego pytania, zawsze Cię pocieszy, w jego oczach ujrzysz bezgraniczne zaufanie, nie zje Cię, jeśli nagle umrzesz – jest szansa, że będzie pilnował Twojego trupa, jakbyś co najmniej na to zasługiwał. W zamian za miskę, ciepły kąt i chwilę zabawy da Ci wszystko, co w nim najlepsze, niczego nie kalkulując. Nie ujmując niczego innym psom (wychowanym od szczeniaka w kochających domach, kupionym z renomowanych hodowli), one też potrafią być mądre i oddane, ja już zawsze będę wierna schroniskowcom. Żadne zwierzę, które nie zaznało krzywdy, którego życie boleśnie nie doświadczyło, nie ma w oczach tej mądrości i wdzięczności dla swojego właściciela, jaką ma każda cudem ocalona dusza, od małego kundelka z postrzępionym uchem, do straszącego swoją posturą, poczciwego miśka odkarmionego ze stanu prawie agonalnego. Naprawdę warto się poświęcić, odmówić sobie czegoś, przełożyć jakiś cholerny remont pokoju, chodzić kolejny sezon w starych butach albo kupić żonie na imieniny tańszy prezent (nawet kosztem wielkiej awantury i cichych dni) i przeznaczyć pieniądze na doprowadzenie do zadowalającego stanu zdrowia jakiejś opuszczonej psiny. Zyskasz w ten sposób przyjaciela na całe życie. Prawda, że to niezbyt wygórowana cena za taki skarb?
 

Jaki jest mój pies?

 
Z poprzedniego tekstu mogłeś dowiedzieć się, że piszę to wszystko na podstawie własnych doświadczeń. Mój pies też trafił do mnie jako dorosły, też jako w pewnym sensie porzuceniec w fatalnej kondycji. Doprowadzenie go do ładu zajęło mi pół roku i pożarło mnóstwo środków. Nawet przez moment nie żałowałam podjętej decyzji: pies właściwie od pierwszego dnia nie opuszczał mnie na krok. Był tak zszokowany, że kiedy szłam się kąpać, musiałam zabierać go ze sobą do łazienki, w przeciwnym wypadku stał pod drzwiami i płakał. Tak bardzo bał się, że odejdę i znowu zostanie sam. Cierpliwie znosił wszystkie badania i zabiegi, nawet nie drgnął, gdy weterynarz robił mu zastrzyki czy pobierał krew, chociaż nie lubi kontaktu z obcymi i ma cały wachlarz możliwości na zrobienie im krzywdy. Czuł, że wszystko, co się dzieje jest dla jego dobra. Z każdym dniem przywiązywał się do mnie coraz mocniej, w miarę możliwości nie rozstawaliśmy się ani na chwilę, starałam się unikać sytuacji, kiedy będzie musiał na dłużej być beze mnie, zabierałam i nadal zabieram go ze sobą gdzie tylko mogę. Mimo swoich gabarytów (prawie 60 kilogramów) jest najmniej kłopotliwym psem, jakiego można sobie wyobrazić. Ślepo posłuszny, spokojny jak cielę, dla mnie łagodny jak baranek, nigdy nie wykazał choćby cienia agresji – mogę grzebać mu w misce gdy je, otwierać pysk, przewracać go na plecy i drapać po brzuchu, dotykać łapek i uszu. Pies w każdej z opisanych sytuacji jest zadowolony i chętnie poddaje się pieszczotom. Bardzo mocno zżył się również z nowym miejscem zamieszkania, ma silny instynkt stróża, więc nie lubią go listonosze, kurierzy i Świadkowie Jehowy. Jedyną ciemną stroną tej odwzajemnionej miłości jest tego agresja wobec (prawie) wszystkich ludzi znajdujących się zbyt blisko mnie. Zanim się przekonałam, że ma takie zapędy, zdążył kilka osób nieźle nastraszyć.
 

Jeśli tylko możesz, szoruj do azylu

 
Jeśli zastanawiasz się nad powiększeniem rodziny o czworonoga, powinieneś naprawdę poważnie wziąć pod uwagę adopcję. To wielka odpowiedzialność, ale nagroda za nią jest naprawdę warta świeczki. Wszystkie zagrożenia i wątpliwości, które opisałam w pierwszym tekście są niczym w porównaniu z kudłatą, psią miłością.
 
Ren
Ren
Świeżo upieczona autorka niniejszego bloga. Pasjonatka wszystkiego, co rozciąga się pomiędzy historią a filozofią, pod warunkiem, że przeplata się z dużą ilością małych zwierząt. Poza tym, lubię ładnie pachnieć.